GDYNIA 30.05-01.06.2014

VIII Regat o Puchar Rektora-Komendanta Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni 30.05 – 01.06 2014

Marine Works Sailing Team tym razem wystartowało w składzie:
– genaker i grot Michał Buszmicz, zawodnik, który nie tylko świetnie pasuje do naszego zespołu towarzysko ale również dlatego, że ma z nas największe doświadczenie ścigania się na Delphi24. – środkowy to nasza tajna broń czyli Łukasz Szyca,

2 NordCup (26)

niezastąpiony pracownik naszej firmy udowodnił, że można na niego liczyć nie tylko w pracy ale również na jachcie! Co prawda został mocno zraniony w łokieć podczas łapania równowagi i to tak mocno, że nasz kolejny zawodnik krwawił przy łuku brwiowym. A tym łobuzem, co niszczy łokieć Łukasza i to okiem to nasz kolega od lat i co najważniejsze świetny i doświadczony zawodnik regatowy Adam Kajzer, który świetnie sprawdził się na dziobie i równie mocno wspierał taktycznie.

Do tego wszelkiego na sterze próbując nie przeszkadzać kochanej załodze ja czyli Dorota Dajkowska ciągle szlifująca swoje umiejętności regatowe.
Towarzyszko naprawdę świetne regaty, dzieciaci z naszej załogi, czyli aż trzy osoby mieli silne wsparcie lądowe z dzieciakami na czele. Z racji tego, że sternik kobieta ma czasem specjalne warunki to mój syn Kajetan w sobotę kibicował nam ze statku komisji. Oczywiście nie ma nic za darmo i musiał pomagać stawiać flagi podczas procedur regatowych. Osobiście było to przyjemne uczucie i mega spokój, ze Kajetan jest w dobrych rękach bo komisja tym razem była w pełni żeńska czyli Marta Olędzka oraz Natalia Ruwińska, które do tego świetnie poprowadziły te regaty. Pogoda w sobotę była przepiękna może bardziej dla wspierających i opalających się na plaży… gorzej z nami na wodzie… Wiatr słabnący i humorzasty a do tego momentami zanikający….

Ale wróćmy jeszcze do portu i początku dnia, bo wiatr to nie wszystko, łódka sama nie popłynie a to tego niesklarowana więc ciut o tym…. Mieliśmy ambitny plan żeby zejść o 1h wcześniej i zrobić trening. Rozpoczęliśmy klarownie z zapasem, jednak w żeglarstwie najważniejsza jest logistyka! Mówię wam, nie da się zejść z jedno godzinnym wyprzedzeniem jeśli przyczepa nie stoi przy aucie, auto przy pomoście a wszystko nie jest pozostawione na jachcie… więc chodzenie po żagle do przyczepy na dugi koniec portu, wracanie znów po brasy i szoty nie skończyło się dobrze, bo zamiast z zapasem wypłynęliśmy na styk… Co prawda dzięki temu było milej naszej ekipie kibicującej z pracy, która przyjechała w składzie Maciej Makuła i Paweł Pojawia z tymi piękniejszymi połówkami i ich dziećmi. Dziękujemy Wam bardzo za wsparcie a Tobie Maćku za pożyczenie okularów, (nie ma to jak nie wziąć czegoś ważnego jak okulary na regaty) Nasze wyjście na styk nie mogło się dobrze skończyć… mianowicie wypływając z portu okazało się, że uciekł nam fał grota do topu… spokojnie na końcu miał przyczepioną szeklę wiec nie wpadł do masztu choć to małe pocieszenie… Musieliśmy podpłynąć do falochronu położyć łódkę na bok i naprawić błąd. Zajęło nam to tyle czasu, że skutecznie nie dotarliśmy na start… Cóż… zdarza się… na pocieszenie, choć mnie to wcale nie pocieszało okazało się, że jeszcze 3 łódki nie dojechały na pierwszy wyścig… bywa…

Kolejny start był już poprawny, nawet powiedziałabym, że bardzo udany! Ogólnie w tych regatach starty nam wychodziły nam bardzo dobrze – poza jednym z falstartem. Teraz podkręcę tempo i wyliczę jak na spowiedzi: drugi i trzeci wyścig ukończyliśmy na 6 miejscu a co ważne przed Apotexem, co bardzo cieszy, bo oni skończyli całe regaty na 2miejscu. Czyli dla nas 1 dzień zakończył się przez dns-a na 8 miejscu z 1punktem straty do Michała Tracza i 4 do Mariusza Trzcińskiego… Plan na niedziele chyba oczywisty… wspiąć się co najmniej o oczko wyżej na szczęśliwą 7

Niedziela wita nas mocniejszym wiatrem i pięknym słońcem. Start zaczyna się o 10:00 dla morskich jednostek, jednak z jakiegoś powodu mają odroczkę i komisja jednak puszcza procedurę dla naszej klasy.

Czwarty wyścig czyli pierwszy w niedziele zaczynamy udanym startem spod pinu (czyli przeciwna strona linii startu niż komisja). Prowadzimy stawkę do górnej boi następnie zjazd na genakerze i również udaje nam się utrzymać czołowe miejsce, jednak jednej błąd z za wczesną rufa powoduje, ze tracimy 2 miejsca. Tuż po dolnej boi zwrot na kursie przez przeciwników, my musimy odpadać żeby nie wbić im się w rufę i mamy kolejną stratę metrów… W finale na metę dojeżdżamy zaledwie na 5 miejscu… I tak się cieszymy z wyniku, bo dobrze wiemy, że najważniejszy jest potencjał tylko musimy potrenować a wiadomo że dla nas początek przygody z Delphia24. Ostatnie dwa biegi też wesoło się płynęło chociaż znów błędy: w 5 wyścigu falstart który wróciliśmy i udało się jeszcze przejechać 2 jachty więc kończymy na 7. Ostatni wyścig był również bardzo ciekawy, kończymy go na 6 pozycji co zamyka nasze punkty na 7 miejscu w klasie czyli plan na niedziele wykonany

Po dopłynięciu do portu był czas na klarowanie, był też mały poczęstunek na ladzie i uroczyste zakończenie regatach podczas których zwycięskie załogi czyli Vectra na pierwszym na drugim Apotex a tuż za nim Cellfast otrzymały piękne puchary.
Kiedyś i my sięgniemy po taki puchar. Trzymajcie kciuki w kolejnych regatach już za 3tygodnie podczas NordCup 2014.

Dorota Dajkowska
MarineWorks Saling Team