Sezon 2014 i same nowości

MARINE WORKS SAILING TEAM!

Stało się To czas się pochwalić! Marine Works od tego roku posiada swój jacht regatowy i własny team! Dołączyliśmy do klasy Delphia 24. Team składa się z pracowników naszej firmy oraz zawodników znających już łódkę. Trochę już o nas i o naszym pierwszym starcie w Turawie napisali na stornie stowarzyszenia:

 

W miniony weekend rozegrane zostały pierwsze regaty sezonu 2014, APOTEX CUP na Jeziorze Turawskim. Były to jednocześnie pierwsze regaty nowego zespołu, Marine Works Saling Team. Po wyścigach udało nam się porozmawiać z Dorotą Dajkowską, sternikiem załogi Marine Works.

EW: Jak minęły regaty APOTEX CUP na Jeziorze Turawskim? Był to przecież pierwszy start Marine Works Saling Team.

Dorota Dajkowska: Jest to spory i ciekawy akwen. Wiatr był sam z siebie lekko kręcący i nie za silny. Co prawda złapała nas też burza z ogromnym wiatrem, na tyle silnym, że trzeba było zrzucić grota, czyli duży żagiel i w sumie balastowaliśmy wtedy na samym foku, na którym łódka płynęła 7 węzłów. Ogólnie mówiąc, Jezioro Turawskie ma ogromny potencjał, o ile nie spuści się z niego 1m wody z powodu nadchodzących powodzi, jak to niestety miało miejsce w miniony weekend.

Poza tą chwilową burzą pogoda była, aż niepoprawnie poprawna. Piękne słońce i wiatr, które były bardzo mile widziane, jednak przy tym również temperatura była wysoka, a to już nie pomaga zawodnikom siedzącym parę godzin na jachcie, bez możliwości schowania się cień.

Jeśli chodzi o współzawodnictwo: ścigałam się po raz pierwszy jako sternik, a w dodatku dziewczyna sternik. Cóż, dodam żartobliwie, że liczę, iż spowoduje to tylko poprawienie jakości żeglowania całej stawki, która i tak jest już wysoka, bo przecież nie wypada kolegom sternikom przegrywać z kobietą – śmieje się Dorota.

EW: Co sądzisz o pływaniu na jachcie Delphia 24?

DD: Znałam jacht Delphia24 wcześniej, ale nigdy nie startowałam na nim w regatach, jako sternik. To daje zupełnie inny obraz sytuacji. Jest to bardzo ciekawa jednostka, w miarę prosta w podstawowym pływaniu, ale jeśli mówimy już o ściganiu się z innymi załogami, które znają łódkę na wylot, to staje się specjalistyczną maszyną i jak każdy jacht regatowy wymaga ciągłej pracy i koncentracji.

EW: Czy jesteś zadowolona z pierwszego startu?

DD: Generalnie jestem bardzo zadowolona z tych 6 wyścigów. Zdarzało się prowadzić po bardzo udanych startach – najlepszy miałam na lewym halsie, gdzie inni byli na prawym, bo lepsza wydała mi się lewa strona startu spod chorągiewki; niestety, ciągle jeszcze małe opanowanie jachtu w stosunku do konkurencji nie pozwalało utrzymać prowadzenia. I co się bardzo rzadko zdarza, z pierwszego miejsca lądowaliśmy na ostatnim. Jednak jest to jednocześnie plus całej stawki, bo zespoły pływają bardzo równo i nie trudno było stracić prowadzenie. Zdarzyło się też prowadzić bieg, w którym wiatr był na tyle zmienny, że po „odkrętkach” o 180 stopni sędzia Mirek Rychcik, słusznie zadecydował o przerwaniu wyścigu.

Dodatkowo, jak wiadomo, nasza ekipa ciągle jeszcze wymaga wytrenowania i synchronizacji, a na to jest potrzebny czas. Nic przecież nie zastąpi godzin treningów na wodzie. Liczę, że pomiędzy naszym codziennymi obowiązkami zawodowymi i życiem prywatnym, znajdziemy ten cenny czas na treningi, bez których ciężki byłby progres w tak bardzo wyrównanej sportowo klasie. Cieszymy się ze nasz team ma potencjał i z pewnością będziemy go wszelkimi sposobami wydobywać.

EW: Czy planujesz zostać na dłużej w klasie D24?

DD: Oczywiście! Z takim zamiarem firma Marine Works z Gdańska, zajmująca się na co dzień wyposażaniem jednostek pływających, zakupiła zwycięską w klasie łódkę. Została ona kupiona od znanego żeglarza regatowego, Zbyszka Kani, który na minionych regatach pełnił rolę sędziego. Liczymy, że uda się być również aktywnymi członkami Stowarzyszenia Regatowego Delphia24.

EW: Czy Marine Works Saling Team wystartuje w Gdyni na Regatach o Puchar Rektora-Komendanta Akademii Marynarki Wojennej?

DD: Zdecydowanie tak. To regaty na naszym podwórku, więc będą dla naszego zespołu jednym z najważniejszych startów. Będziemy się przyglądać organizacji na wodzie i na lądzie i liczymy, że każde kolejne będą mogły dorównać regatom APOTEX CUP, których organizacja była rewelacyjna.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w kolejnych startach!

Redakcja Stowarzyszenia Regatowego klasy Delphia24.

 

Dodaj komentarz